Był taki czas, niedawno, kiedy pytanie, czy Iga Świątek cokolwiek osiągnie na Roland Garros, nie było czymś, co ktokolwiek poważnie rozważał. To było jak pytanie, czy słońce wzejdzie, czy mączka będzie czerwona. Między 2020 a 2024 rokiem czterokrotnie wygrała ten turniej, budując 26-meczową serię zwycięstw na jego kortach i przekształcając French Open w tak osobiste dominium, że dyskusje o jej dominacji przestały dotyczyć tenisa, a zaczęły historii.
Potem nadszedł rok 2025. Potem nadszedł rok 2026. A teraz, wchodząc w kolejny sezon na mączce, z zupełnie nowym trenerem, nadszarpniętą pewnością siebie i rankingiem, który już nie plasuje jej automatycznie w czołówce, pytanie nie tylko jest warte zadania. Jest to jedna z najbardziej fascynujących historii w sporcie.
Czy Iga Świątek wróci na szczyt na mączce?
Jak królestwo na mączce pękło
Upadek, gdy nadszedł, nie był nagły. Był na tyle stopniowy, że można go było łatwo wytłumaczyć na każdym etapie, ale na tyle brutalny w skali, że niemożliwy do zignorowania. W 2025 roku Świątek weszła do Roland Garros niezdolna do obrony swoich tytułów ani w Madrycie, ani w Rzymie, tracąc przy tym 2000 punktów rankingowych i spadając poza pierwszą czwórkę po raz pierwszy od wczesnego 2022 roku. Na nawierzchni, na której wcześniej miała bilans 21-1 w jednym sezonie, nie dotarła do finału nigdzie na mączce. Przegrała z Danielle Collins w Rzymie, zawodniczką, którą wcześniej pokonała sześć razy z rzędu, przegrywając 0-5 w pierwszym secie. Zawodniczka, która kiedyś zamieniła mączkę w spacer, wyraźnie szukała siebie.
Paryż przyniósł częściowe wybawienie. Dotarła do półfinałów, przetrwała strach przed Rybakiną i grała wystarczająco dobrze, aby sugerować, że stara wersja niej gdzieś tam jest. Ale Sabalenka przerwała jej serię 26 zwycięstw w Roland Garros w półfinale, wygrywając trzeciego seta 6-0 w sposób, który wydawał się deklaracją. Sabalenka i Rybakina stały się jedynymi zawodniczkami, które dwukrotnie pokonały Świątek na mączce, co trzy lata wcześniej wydawałoby się nieco absurdalne. Dynastia nie umarła, ale jednoznacznie się skończyła. Era Świątek jako automatycznej mistrzyni Roland Garros dobiegła końca.
Druga połowa 2025 roku przyniosła fascynujący zwrot akcji. Wimbledon, nawierzchnia, na której Świątek historycznie miała najmniej pewności, przyniósł jej tytuł. Niespodziewany finał w Bad Homburg zwiększył jej wiarę i wygrała Wimbledon, swój szósty Wielki Szlem, przypieczętowując go podwójnym bagel’em nad Anisimową w finale. Było to niezwykłe osiągnięcie i dowód na to, że nadal jest mistrzynią zdolną do wygrywania wielkich turniejów. Ale podkreśliło to również dziwność jej obecnej trajektorii: zawodniczka, która zbudowała całą swoją legendę na mączce, wygrała na trawie, a następnie ponownie mocno się potknęła na kortach twardych na początku 2026 roku.
Karuzela trenerska i co nam to mówi
Decyzja o rozstaniu z Wim Fissette w marcu 2026 roku była trzecią znaczącą zmianą trenera w karierze Świątek w ciągu czterech lat, a każda z nich opowiadała historię. Rozstała się z trenerem, który doprowadził ją do pierwszego tytułu Roland Garros pod koniec 2021 roku, następnie rozstała się z Tomaszem Wiktorowskim pod koniec 2024 roku, a teraz odeszła od Fissette po burzliwych szesnastu miesiącach. Rozstanie z Fissette zostało ogłoszone kilka dni po zakończeniu jej serii 73 kolejnych zwycięstw w pierwszej rundzie na Miami Open, gdzie przegrała z rodaczką Magdą Linette.
Nominacja Francisco Roiga jest intrygująca z kilku powodów, nie tylko z powodu tego, z kim spędził większość swojej kariery. Roig spędził wiele lat u boku Rafaela Nadala i cieszy się reputacją wymagającego trenera z doskonałym zrozumieniem techniki. Jest człowiekiem, którego cała filozofia trenerska została ukształtowana wokół mączki, wokół graczy bazowych z dużym topspinem, którzy polegają na konstrukcji i wytrzymałości. Fakt, że jego najsłynniejsza współpraca zaowocowała najlepszym graczem na mączce w historii sportu, nie jest całkowitym przypadkiem.
Analiza podejścia Roiga sugeruje, że jeśli Świątek poprawi celność serwisu i doda więcej różnorodności do swojej gry, może wyłonić się bardziej kompletna zawodniczka. Zachęcał do różnorodności i podejścia do siatki z Raducanu, zawodniczką, która ostatecznie nie przyjęła tej taktycznej zmiany. Świątek, sześciokrotna mistrzyni Wielkiego Szlema z udokumentowaną historią wprowadzania zmian trenerskich w znaczące ulepszenia, jest zupełnie inną propozycją. Świątek podobno trenuje w akademii Rafa Nadala w Manacor, rozpoczynając próby z Roigiem, co świadczy o powadze jej zamiarów i kierunku, w którym zmierza.
Argument za odrodzeniem
Pokusa, gdy dominujący mistrz zaczyna przegrywać, polega na projekcji spadku w nieskończoność. Jest to prawie zawsze błąd, a z Iga Świątek byłoby to szczególnie duży błąd. Jej podstawowe cechy nie zniknęły. Pozostaje jedną z najbardziej wytrzymałych fizycznie zawodniczek w tourze, z profilem ruchu na mączce, który jest autentycznie elitarny. Jej forhend, nadal jedna z najmocniej uderzanych piłek w grze kobiecej, jest bronią, która się nie rdzewieje. Jej zdolność do absorbowania i przekierowywania tempa, co jest fundamentalne dla tenisa na mączce, nigdzie się nie podziałała.
To, co zostało zredukowane, to mentalna pewność, która sprawiała, że była tak trudna do pokonania. Zawieszenie za doping pod koniec 2024 roku, publiczna krytyka, zmiany trenerskie, utrata pozycji światowej jedynki, pierwsza porażka na Roland Garros od lat – wszystko to skumulowało się w psychologicznym ciężarze, który okresowo zakłócał jej grę w sposób, którego wyniki ledwo odzwierciedlają. Z zupełnie nowym zespołem trenerskim w 2025 roku zanotowała 62 zwycięstwa w meczach Tour, stając się pierwszą zawodniczką od czasów Martiny Hingis i Lindsay Davenport na przełomie tysiącleci, która osiągnęła cztery kolejne sezony z 60 zwycięstwami. Zawodniczka w terminalnym spadku tak nie robi. Zawodniczka w fazie przejściowej – tak.
Nominacja Roiga wydaje się czymś więcej niż tylko taktyczną korektą. Odczytuje się ją jako szczeryą próbę odnalezienia nie tylko stylu gry, ale i mentalności. Historia mówi, że wiosną znajduje ona kolejny bieg. Czy to rok, który przestanie się powtarzać, jest jednym z najbardziej fascynujących pytań wiszących nad sezonem na mączce. Mączka to nawierzchnia, na której jej pamięć mięśniowa jest najgłębsza, praca nóg najbardziej automatyczna, a słownictwo taktyczne najbogatsze. Jeśli ma odbudować pewność siebie gdziekolwiek, to będzie to na czerwonej mączce.
Przeszkoda
Nic z tego nie powinno być odczytywane jako prognoza prostego obronienia tytułu, ponieważ Świątek niczego już nie broni. Ona goni. Gra kobieca przesunęła się wokół niej, gdy pracowała nad swoimi trudnościami, a najbardziej znaczącą zmianą jest Sabalenka. Sabalenka zdominowała rok 2026 z bilansem 23-1, wygrywając obie imprezy Sunshine Double, czyli Indian Wells i Miami, dołączając do elitarnej listy, która obejmuje Steffi Graf, Kim Clijsters, Victorię Azarenkę i samą Świątek. Sabalenka dotarła do finału Roland Garros w 2025 roku i ma na koncie tytuł w Madrycie. Jej gra na mączce poprawiała się rok do roku, a bariera psychologiczna, która wcześniej istniała, gdy mierzyła się ze Świątek na tej nawierzchni, została zburzona. Pokonała ją 7-6, 4-6, 6-0 w Paryżu. Nie jest już kimś, kogo Świątek może łatwo pokonać. Jest kimś, kogo Świątek musi rozwiązać.
Coco Gauff stanowi kolejne utrudnienie. Na French Open 2025 Gauff stała się najmłodszą kobietą, która dotarła do finałów Madrytu, Rzymu i Roland Garros w tym samym roku, zanim pokonała Sabalenkę w finale w Paryżu. Jest panującą mistrzynią, z każdym sezonem na mączce buduje pewność siebie, a jej praca nóg na tej nawierzchni jest prawdopodobnie najlepsza w grze kobiecej. Droga przez Paryż nigdy nie była trudniejsza dla Świątek od jej pierwszego zwycięstwa.
Historia bez ostatniej strony
Szczerą odpowiedzią, podobnie jak w przypadku wielu rzeczy w niedawnej karierze Świątek, jest to, że nikt nie wie. Wiemy jednak, że składniki do odrodzenia są obecne: zmiana trenerska, która ma sens, trening w akademii stworzonej z myślą o doskonałości na mączce, zawodniczka, która udowodniła podczas sześciu tytułów Wielkiego Szlema, że potrafi absorbować zakłócenia i wychodzić z nich obronną ręką, oraz nawierzchnia, która pozostaje, niezależnie od jej ostatnich wyników, tą, na której jej gra jest strukturalnie najbardziej u siebie. Wiemy również, że konkurencja nigdy nie była tak zacięta, bagaż psychologiczny nigdy nie był cięższy, a przepaść między jej obecną formą a szczytową formą na mączce jest realna i nowy trener nie może jej tak po prostu zniwelować.
Jeśli ten sezon na mączce przyniesie odświeżoną Świątek, bardziej wszechstronną, bardziej zrównoważoną, bardziej pewną siebie, to Roland Garros pozostaje całkowicie w jej zasięgu. Jeśli przyniesie więcej z wczesnego sezonu na mączce 2025, więcej wahania, więcej niewymuszonych błędów, więcej porażek z zawodniczkami, które kiedyś potrafiła łatwo pokonać, to obserwujemy rozwój autentycznie innej części jej kariery. Tak czy inaczej, jest to najciekawsza historia w drabince kobiecej. I zostanie rozstrzygnięta, jak prawie wszystko w jej karierze, na czerwonej mączce.

